Reevo utworzono 19 lipca 2018 utworzono 19 lipca 2018 Mieliście kiedyś opętanego blaszaka? Zaczęło się przedwczoraj, gdy podczas pracy komputer nagle zaczął mocno hałasować wiatrakami, a po 2-3 sekundach się wyłączył. Zaszumiał nieporównywalnie głośniej, niż przy intensywnym chłodzeniu podczas grania; chodził kuźde jak odrzutowiec. Próby uruchomienia nie dawały rezultatu: komputer się włączał, ale nie przesyłając obrazu na monitory. Pierwsza diagnoza: hałasowała karta graficzna, bo dostała lewy prąd i się spaliła. Rozkręciłem komputer, organoleptycznie nie znalazłem nic podejrzanego, wyjąłem - włożyłem grafikę, skułem złogi kurzu, bam - komputer zadziałał. Ostro grzebię w systemie (programista), więc diagnoza #2, jak nie karta to zrypany soft; format, postawiłem Windowsa, komputer działał jakieś 9 godzin. Powtórka z rozrywki, zaszumiał, wyłączył się. Jeszcze raz: szum przez kilkanaście sekund i czarny ekran. Czasami system uruchomi się poprawnie i już działa, czasami hałasuje i się wyłącza, albo nie daje obrazu na monitory. Komputer ma około 7 lat, więc możliwe że coś pada już 'naturalnie'. Hardware: - CPU: i3-2100 3.1 - Grafika: Asus ENGTX550 Ti - Mobo: Gigabyte GA-PH67A-D3-B3 - Zasilacz podam jeżeli to konieczne, nie chce mi się znowu rozbierać blachy. Pomysły?
Reevo komentarz 21 lipca 2018 Autor komentarz 21 lipca 2018 Zasilacz: OCZ OCZ500sXS2 500w Pacjent dostał nowych objawów; kilka razy się sam zrestartował, finalnie złapał popłoch jądra. Najpierw przywitał mnie BSOD 0xc0000225 ( required device isn't connected or can't be accessed), teraz ciągle tylko 0xc000021a.
Wciąż szukasz rozwiązania problemu? Napisz teraz na forum!
Możesz zadać pytanie bez konieczności rejestracji - wystarczy, że wypełnisz formularz.