public3 utworzono 4 lutego 2013 utworzono 4 lutego 2013 Witam! Problem prosty ale duży. Zacznę od tego, że dostałem laptopa, w którym podczas ładowania systemu występowały bluescreen'y co prowadziło do restartu i tak w kółko, to normalne. Wiedząc, że ów komputer nie był nigdy czyszczony postanowiłem sie dobrać do wentylatora. Tak zrobiłem, rozkręciłem lapka, dobrałem się do kurzu w wemtylatorze, wyczyszciłem troche płytę główną z kurzu, skręciłem laptopa, włączyłem go i....nic! komputer zero reakcji, włącza sie ale jest czarny ekran, zero dzwięków tylko czarny ekran, wentylator przy rozruchu zakręci i cisza, nic więcej. Rozkręciłem laptopa jeszcze raz w celu upewnienia się, że wszystko zostało dokładnie podłączone itd. Wszystko się zgadza. Dodam, że już kiedys robiłem kilka takich operacji na innych laptopach i wszystko było w porządku. Podmieniłem ramy, używane ale podobno działające (małe prawdopodobieństwo, że były zepsute) no i zero zmiany. Karta graficzna jest zintegrowana więc nie mam możliwości podmiany i nie ma możliwości rozszerzenia lapka o kartę graficzną. Próbowałem chyba już wszystkiego, nawet pieczenia płyty głównej, wiem, desperacki krok ale nie miałem nic do stracenia. Może ktoś ma jakies pomysły albo sugestie? Z góry dziękuję! Laptop to Aristo smart 270
antos komentarz 5 lutego 2013 komentarz 5 lutego 2013 Spróbuj najpierw zrestartować bios. Smart 270 wygląda jak lekko zmodernizowany Aristo 2500, które znam na pamięć, więc w nich czasem się działo coś takiego. Komputer potrzebował wtedy żeby mu wyjąć baterię z biosu, odczekać parę minut, włożyć i włączyć sprzęt. Kolejny minus tego sprzętu to to, że po takiej operacji bios potrafił się za pierwszym razem zbierać 20 minut. Czyli włączałeś notebooka, 20 minut czarny ekran i w 21 minucie komputer zaczyna normalnie bootować dalej. Kolejne restarty sprzętu powodują już prawidłowe działanie. To znaczy, 2 sekundy po włączeniu jest już obraz. Kwestia numer dwa nie brzmi tak pozytywnie niestety. Poczytaj trochę o ESD i o tym jakie spustoszenie sieje on w sprzęcie. W skrócie na naszym ciele zbiera się ładunek elektryczny, jeżeli jesteśmy dobrze odizolowani od ziemi i mamy na sobie syntetyczną odzież to na naszym palcu potrafi się wytworzyć napięcie nawet kilkunastu kilowoltów. Czasem objawia się tym, że kopiemy prądem witaną przez nas osobę. Napięcie to jest na tyle duże, że bez problemu w przypadku rozładowania go do płyty głównej można ją uwalić, a często nawet nie czuć tego w postaci przeskoku iskry czy uczucia kopnięcia prądem. Dlatego tak ważne jest używanie opaski antystatycznej podłączonej do dobrego uziomu jak i podłączenie całego stanowiska do uziemienia.
public3 komentarz 5 lutego 2013 Autor komentarz 5 lutego 2013 Dzięki za odpowiedź. Niestety baterie juz odłączałem, czekałem krócej i dłużej i nic. Co do "kopania prądem"...tego własnie sie obawiam.
Wciąż szukasz rozwiązania problemu? Napisz teraz na forum!
Możesz zadać pytanie bez konieczności rejestracji - wystarczy, że wypełnisz formularz.