rybatomojaksywa

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Tak, wszystko chodzi poprawnie. Mam nadzieję, że po reklamacji uda mi się ją sprzedać w przyzwoitej cenie, żeby nie zostać z dwoma płytami głównymi...
  2. Taaaaak, oczywiście, sprawdzałem. Wczoraj wieczorem zdecydowałem się wyłączyć komputer. Dziś rano, ta sama sytuacja - włączam komputer - zero sygnału na monitorze - wiatraki się kręcą, żadna dioda się nie świeci, po wielu resetach zapaliła się lampka od DRAM, więc ram wyciągnąłem i włożyłem ponownie - brak zmian. W końcu odłączyłem zasilanie, podłączyłem ponownie i nic - zero prądu na płycie. Wkur@&#em się i kupiłem nową płytę główną, taką samą, a obecną wysyłam na gwarancję. Komputer działa bez problemu na nowej. Co sądzisz? Wada fabryczna płyty głównej? Zimny lut? Ocb?
  3. Powiedz mi proszę, z jaką kostką i w jakie złącza?
  4. Ram mam w jednej kości. Tak, sprawdzałem - mimo tego nic się nie działo - zero reakcji.
  5. Witam, poniżej specyfikacja mojego komputera.Procesor: Intel Core i5-6500 3.2GHzPłyta Główna: MSI intel H110 Pamięć: DDR4 8GB 2133MHz CL15Dysk Twardy: Seagate 1TB 64MB cache SATA600 7200rpmKarta graficzna: GeForce GTX 1050Ti 4GB DDR5 128bitKarta sieciowa: 10/100/1000 Mbit/sKarta dźwiękowa: 5.1Zasilacz: Aerocool VX-450 450W Obudowa: Gembird Gaming Problem:Szanowni koledzy i koleżanki, komputer, którego specyfikacja jest powyżej zakupiłem pod koniec lutego obecnego roku.Maszyna sprawowała się i nie mogłem na nic narzekać. Niestety w ostatni piątek podczas próby uruchomienia go ponownie, komputer nie chciał się uruchomić - chłodzenie od procesora chodziło - płyta główna dostawała zasilanie, natomiast na ekranie nic się nie pojawiało. Postanowiłem go zresetować - zero zmian - nadal taka sama sytuacja - wyłączyłem go więc na 'twardo' przytrzymując dłużej przycisk od uruchamiania, odłączyłem od zasilania - podłączyłem ponownie i klops. Komputer w ogóle nie chciał się włączyć... Uznałem, że jest to może problem zasilacza - zorganizowałem sobie zastępczy, podłączyłem go i komputer uruchomił się - wszystko ładnie pięknie działało - uznałem, że trafił mi się wadliwy zasilacz. Niestety po 3 dniach w poniedziałek pojawiła się ta sama sytuacja - uruchamiam go rano - świeci się zielona lampka na przednim panelu informująca, że komputer się uruchomił - super - płyta główna dostaje prąd, procesor ma chłodzenie - na ekranie nie pojawia się nic, klawiatura nie świeci, myszka nie świeci, monitor bez odzewu. Po próbach resetów wyłączania/włączania na nowo, postanowiłem odłączyć go od prądu. Po podłączeniu ponownie i próbie uruchomienia znów brak prądu. Komputer znów, tak jak w piątek nie chciał się w ogóle włączyć - brak prądu na płycie głównej...Pomyślałem, że to bardzo duży pech jeśli znów zasilacz poszedł, wiec postanowiłem sprawdzić oba zasilacze na innych komputerach - okazało się, że obydwa działają. Po całodniowych bezskutecznych objazdach z komputerem po serwisach, dowiedziałem się, ze to wina płyty głównej - wyjęli mi tylko baterie od bios coś tam popatrzyli i cześć. Wróciłem zrezygnowany do domu, zamontowałem mój pierwszy zasilacz, podłączyłem wszystko i podjąłem ostatnią próbę - uruchomił się... WTF Szok, od tego momentu nie usypiam go, ani nie wyłączam. Fakt, faktem mam tą płytę na gwarancji, tylko, że jej serwis trwa 2 tygodnie - komputer potrzebuje do pracy i muszę rozprawić się z tym problemem jak najszybciej, najlepiej nie kupując nowej płyty na okres 2 tygodni serwisowania obecnej.Uprzejmie proszę o pomoc z Waszej strony.